Nadzór sądowy nad służbami istnieje głównie na papierze

Sąd, który przez siedem lat odmówił policji 187 razy na blisko 66 tysięcy wniosków o kontrolę operacyjną, trudno nazwać realnym kontrolerem. Stanowisko cyfryzacyjne Razem z 2018 roku domaga się nadzoru z prawdziwego zdarzenia i systemów raportowania — takich, dzięki którym o inwigilacji dowie się kiedyś sam zainteresowany.

Dwie kamery przemysłowe monitoringu zamontowane na słupie na tle nieba.

Osoba, wobec której polskie służby prowadziły kontrolę operacyjną, w ogromnej większości przypadków nigdy się o tym nie dowie — przepisy ustaw policyjnych nie przewidują poinformowania jej o podsłuchu, także po zakończeniu działań i także wtedy, gdy niczego jej nie udowodniono (raport RPO, 2025, s. 18–19). Obywatel, który o kontroli nie wie, nie ma jak jej zaskarżyć, więc jedynym realnym bezpiecznikiem pozostaje sąd wyrażający zgodę na kontrolę. Partia Razem w stanowisku ws. cyfryzacji z 2018 roku uznała ten bezpiecznik za niewystarczający i zapisała wprost: „Ustanowimy realny nadzór sądowy nad działaniami operacyjnymi policji i służb specjalnych. Ograniczymy dostęp służb do danych telekomunikacyjnych oraz wprowadzimy skuteczne systemy raportowania" (stanowisko ws. cyfryzacji, 2018).

Mniej niż jedna odmowa na trzysta wniosków

Liczby z oficjalnych sprawozdań układają się w obraz kontroli nadzwyczaj przyjaznej dla wnioskodawcy. W latach 2018–2024 policja skierowała 65 866 wniosków o kontrolę operacyjną; sądy odmówiły zgody 187 razy — mniej niż raz na trzysta wniosków. W samym 2024 roku na 8868 wniosków przypadło 110 sądowych odmów, a kontrolą objęto 5234 osoby (raport RPO na podstawie danych MSWiA, 2025). Do tego dochodzi osobny, znacznie szerszy strumień: po billingi i dane lokalizacyjne — które nie wymagają uprzedniej zgody sądu — policja i dziewięć uprawnionych służb sięgnęły w 2023 roku 1 825 683 razy (Fundacja Panoptykon).

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, które przeanalizowało te sprawozdania w raporcie z lipca 2025 roku, dochodzi do wniosku jeszcze bardziej kłopotliwego niż sama statystyka: na podstawie danych prezentowanych przez Prokuratora Generalnego i ministra spraw wewnętrznych „nie jest możliwe oszacowanie rzeczywistej skali inwigilacji". Liczby w kolejnych raportach nie sumują się do deklarowanych wartości ogólnych, informacja o kontroli operacyjnej i procesowej podawana jest zbiorczo, a o podsłuchach pięciodniowych, po których prokurator w ogóle nie wystąpił do sądu, sprawozdania milczą (raport RPO, 2025). Sędzia, który rozpoznaje wniosek wyłącznie na podstawie materiałów przedstawionych przez służbę, i parlament, który dostaje nieprecyzyjne zbiorcze tabele, składają się na system, w którym formalna zgoda sądu przestała pełnić funkcję filtra.

Strasburg ocenił system, a nie pojedynczą sprawę

Zewnętrznym potwierdzeniem tej diagnozy — późniejszym niż stanowisko Razem i od niego niezależnym — jest wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 28 maja 2024 roku w sprawie Pietrzak i Bychawska-Siniarska i inni przeciwko Polsce (skargi nr 72038/17 i 25237/18). Trybunał uznał, że polski reżim kontroli operacyjnej, retencji danych telekomunikacyjnych i niejawnego nadzoru na podstawie ustawy antyterrorystycznej narusza art. 8 Konwencji, czyli prawo do poszanowania życia prywatnego. Co istotne, ETPC ocenił przepisy in abstracto: skarżący — adwokat i aktywiści organizacji społecznych — nie musieli udowadniać, że byli podsłuchiwani, bo samo obowiązywanie tak skonstruowanych przepisów, bez gwarancji i bez środka zaskarżenia, stanowi ingerencję w prywatność każdego (UODO o wyroku ETPC).

Rok po wyroku raport RPO odnotowuje, że system działa po staremu, i opisuje, jak powinna wyglądać jego naprawa: każda osoba poddana niejawnej inwigilacji powinna zostać o niej poinformowana po zakończeniu kontroli, z możliwością odroczenia, gdy natychmiastowa informacja zagrażałaby czynnościom — raport mówi o poinformowaniu «w rozsądnym czasie po zakończeniu działań» (raport RPO, 2025). To rekomendacja Biura RPO, nie punkt programu partii — ale zbieżność kierunku z „skutecznymi systemami raportowania" ze stanowiska z 2018 roku jest wyraźna.

Co proponuje Razem

Ustanowimy realny nadzór sądowy nad działaniami operacyjnymi policji i służb specjalnych. Ograniczymy dostęp służb do danych telekomunikacyjnych oraz wprowadzimy skuteczne systemy raportowania.— Partia Razem, „Stanowisko ws. cyfryzacji” (2 maja 2018), partiarazem.pl

Ten punkt spina trzy elementy, które w obecnym systemie zawodzą jednocześnie. Nadzór sądowy ma być realny, co oznacza sędziego dysponującego czasem, materiałem i faktyczną możliwością odmowy. Ograniczenie dostępu do danych telekomunikacyjnych odpowiada na prawie dwa miliony sięgnięć rocznie, które odbywają się bez uprzedniej kontroli kogokolwiek spoza służb. Skuteczne systemy raportowania to z kolei takie, z których parlament i opinia publiczna poznają rzeczywistą skalę inwigilacji zamiast niesumujących się fragmentów.

Nadzór nad służbami ma też swoją stronę ustrojową: kto konkretnie, z jakim dostępem i wobec kogo miałby patrzeć służbom na ręce między jednym sprawozdaniem a drugim. Propozycję Razem w tej sprawie — Zespół Audytorów przy sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych, złożony z byłych oficerów — opisuje szczegółowo serwis Bezpieczna Polska Razem w tekście o kontroli nad służbami specjalnymi. Pozostałe wątki tej linii programowej zbiera nasz hub prywatność i inwigilacja.

Źródła i dalsza lektura